„Zawsze marzyłem o awansie z BS do I ligi” – rozmowa z Artasem, zawodnikiem Black Sox

Artas od początku swojej przygody z ISQ reprezentuje barwy Black Sox. Zawodnik rodem z Tarnowa, w rozmowie z portalem opowiada m.in. o tym jak to się stało, że postanowił spróbować swoich sił w ISQ i to wcale nie było tak łatwo go do tego przekonać. Marzeniem Artasa jest awans z BS do pierwszej ligi, lecz póki co musi odłożyć te marzenia, co najmniej do przyszłego sezonu.
Na początku naszej rozmowy, powiedz jak to się wszystko u Ciebie zaczęło z tym ISQ.
- Na ISQ kiedyś trafiłem grzebiąc w sieci, jednak nie chciałem się angażować w takie gry, z tego powodu nigdy też nie spróbowałem swoich sił w STS-ie. Odpychała mnie konieczność stawiania się przed komputerem w wyznaczonych porach. Przełom przyszedł pod koniec 2008 roku. Temat przypomniał mi krośnieński kolega znany jako Jacek Gollob. Dużo mi opowiadał o ISQ, budząc moje zainteresowanie, jednak wciąż nie wystarczająco. W końcu jakiegoś wieczoru podesłał mi linka do czatu, na którym był sparing. Z marszu zdobyłem 10 punktów w 6 startach. Wtedy wokół mnie zrobiło się zamieszanie, pisali mi o jakimś (śmiech) Witku, który się ze mną skontaktuje. Brzmiało groźnie. Później pisał do mnie też Pirek będący trenerem Arki Szatana. Ostatecznie wybrałem BS, ze względu na wspomnianego już wcześniej Jacka i Haluuche, których znałem z torów speedrowerowych.
Od początku swojej przygody z ISQ startujesz w Black Sox. Dobrze się czujesz w tym zespole czy trener nie chce się tak łatwo Ciebie pozbyć?
- Czuje się bardzo dobrze i jestem do Czarnych Skarpetek mocno przywiązany. W ubiegłym roku, aby ratować zespół zgodziłem się być trenerem. Aktualnie nie zawsze jest pełny skład, przez co kilka meczy minimalnie przegraliśmy, co jest troszkę irytujące, jednak ciężko byłoby mi odejść. Zobaczymy co przyniesie przyszłość. Zawsze marzyłem o awansie z BS do I ligi.
Miałeś kiedyś sytuację, że trenerzy innych zespołów namawiali Cię, abyś przeszedł do ich zespołu?
- Tak.
Zdradź coś więcej na ten temat. O którego trenera chodzi i dlaczego postanowiłeś zostać w BS?
- Niekoniecznie jeden. Wcześniej wspominałem o Pirku i jego Arce Szatana, późniejsze propozycje zostaną moją słodką tajemnicą. Pozostałem, bo jestem przywiązany do zespołu. Jeśli problemy sprzętowe pozwolą Świstakowi na powrót do składu, MaK, Boski i Piter będą pojawiać się regularnie, dodając do tego Lojluka, Bobika i Osvalda, możemy stworzyć naprawdę fajny zespół walczący o awans. Ostatni mecz z DD2 to udowodnił.
Kończy się powoli runda zasadnicza rozgrywek ligowych. Black Sox zajmuje dopiero szóstą pozycję i zapewne spore rozczarowanie w twoim zespole. Co jest przyczyną tak słabej postawy BS i czy w play-off to się może poprawić?
- Szóstą, jednak pomiędzy trzecim a szóstym miejscem wcale nie ma jakiejś dużej różnicy, w zasadzie wszystkie cztery zespoły mają po osiem punktów, tyle, że ER i CT jechały mniej meczy. Jeśli będzie wszystko tak jak na meczu z Duszkami, możemy jeszcze powalczyć. Myślę jednak, że drugie miejsce jest już po za naszym zasięgiem. Tak często wspominany przeze mnie mecz był sporą niespodzianką, daje duże nadzieje, a ja wiem, że może być jeszcze lepiej! W owym pojedynku ja zdobyłem tylko pięć oczek, to nie był mój dzień.
Awansowałeś m.in. do finału Indywidualnych Mistrzostw Polski. To zapewne dla Ciebie spory sukces, jak myślisz stać Cię na miejsce w czołowej trójce?
- Wszystko się może zdarzyć. Zeszłoroczne eliminacje GP oraz pierwsza runda, gdzie byłem dość wysoko, bodajże szósty, pokazały, że jestem w stanie wygrywać z każdym. To wszystko zależy od samopoczucia w danym dniu i pytań. ISQ to zabawa, więc nie można się jakoś zbytnio spinać, jednak nie zaszkodzi tego wieczoru usiąść do biurka z uśmiechem na twarzy i szklanką whisky w ręce. Mam nadzieję, że mnie nie zdyskwalifikują za doping lub używki (śmiech).
Nie tylko w lidze BS idzie słabo, ale także fatalnie spisaliście się w eliminacjach Drużynowego Pucharu Polski. Spodziewałeś się, że tak szybko pożegnacie się z tym turniejem?
- Rywali mieliśmy mocnych, więc wielkich oczekiwań nie było. Tego wieczoru nam po prostu nie wychodziło. Obecna formuła i możliwości naszych zawodników dawały szansę na powtórkę sukcesu z sezonu 10. Stało się inaczej, trudno.
Szybko prysnęły także nadzieje na poprawienie wyniku w Grand Prix w którym w ubiegłym sezonie byłeś jedenasty, a teraz odpadłeś już w półfinale eliminacji…
- W ubiegłym roku, gdy awansowałem to była spora niespodzianka. Pierwsza runda GP też była świetna w moim wykonaniu. Później miałem słabsze wyniki, mimo wszystko oscylowałem wokół ósmego miejsca w klasyfikacji, licząc, że zostanę na kolejny rok w GP. Nie udało się. Po cichu liczyłem, że w eliminacjach powtórzę sukces. Stało się inaczej. Trochę szkoda, jednak patrząc na napięty terminarz po za ISQ myślę, że dobrze się stało.
Oderwijmy się nieco od ISQ i pogadajmy o naszym kochanym sporcie. Twoja Unia Tarnów zbudowała bardzo silny skład, na papierze macie już złoty medal Drużynowych Mistrzostw Polski. Jak ty oceniasz siłę „Jaskółek”?
- „Jaskółki” mają rzeczywiście ciekawy skład, jednak do mistrzostwa jeszcze daleko. Mam przeczucia, że finał będzie pojedynkiem właśnie Unii i Falubazu. Wreszcie doczekałem się Grega Hancocka z jaskółką na plastronie. Myślę, że będzie silmym punktem zespołu, podobnie jak Maciek Janowski na pozycji juniora. Reszta jest zagadką. Nawet Janusz Kołodziej, któremu zdarzają się wpadki, nawet w pamiętnym sezonie 2010 nie ustrzegł się słabszych występów. Jest mi przykro, że w składzie jest tylko jedno miejsce dla wychowanka. Po raz kolejny w ciągu ostatnich 7 lat rodzimych juniorów odstawia się w kąt. Żużel idzie w złym kierunku. Zaczyna powoli przypominać ten brytyjski, który bardzo lubię, jednak Polacy mają inną mentalność. Z łezką w oku wspominam czasu, gdy oglądałem przy Zbylitowskiej Roberta Wardzałę, Pawła Szczęcha, Janusza Kołodzieja, Staszka Burzę wspieranych Petranovem, Jiroutem, czy później Darkinem.
Co sądzisz o organizacji Grand Prix w Nowej Zelandii oraz kto twoim zdaniem zdobędzie złoty medal IMŚ?
- Ten kto zdobędzie przez cały sezon najwięcej punktów. Ciężko określić kto nim będzie. Crump, Hancock, Gollob, Hampel lub któryś z pozostałych jedenastu zawodników. GP w Auckland to ogromne przedsięwzięcie finansowe i logistyczne, jednak konieczne do rozwoju sportu. Dziwi mnie, czemu IMG jest tak oporna na Rosję. Powinni też uderzyć do Stanów. Mają Mistrza Świata, spore tradycje w tym sporcie, a w dodatku Amerykanie uwielbiają show. Dobrze zareklamowana runda GP z pewnością by się sprzedała po drugiej stronie Atlantyku (lub Pacyfiku, bo pewnie padłoby na Kalifornię).
A kto i dlaczego według Ciebie zostanie Mistrzem Świata 2012 w wyścigach motocyklowych na lodzie, bo jesteś specem w tej odmianie speedway’a.
- Do speca to mi jeszcze daleko, ale faktycznie interesuję się tą dyscypliną. Na półmetku nieznacznie prowadzi Nikołaj Krasnikow przed Daniiłem Iwanowem. W Assen i Uppsala bój o złoto stoczy się właśnie pomiędzy nimi. Ja trzymam kciuki za zawodnika Mega-Łady (Iwanowa), jednak coś mi mówi, że to „Kola” sięgnie ósmy raz z rzędu sięgnie po tytuł.
Doskonale wiemy, że każdy ISQ traktuje jako zabawę. Czym zajmujesz się, gdy nie masz zaplanowanych startów?
- Chodzę do III klasy IV LO w Tarnowie, oglądam wyścigi na lodzie z Rosji, piszę o nich dla eSpeedway.pl no i oczywiście interesuje się żużlem. Razem z kolegami po fachu z Tarnowa prowadzę nieoficjalny serwis Jaskółek – uniatarnow.net, na który gorąco zapraszam, czytam książki o speedway’u. Aktualnie zajmuje się Asami Żużlowych Torów, a dokładnie Henrykiem Żyto. Uprawiam także speedrower. Jestem zawodnikiem Przystani Tarnów.
Czego ci życzyć na końcówkę sezonu i czy planujesz wkrótce zmienić barwy klubowe?
- Wygranej w IM ISQ i jak najlepszych wyników w lidze. Co do zmian barw klubowych, zobaczymy co przyniesie czas, jednak chciałbym pozostać w BS.
Tego też Ci życzę. Dziękuję za rozmowę. Chciałbyś coś dodać?
- Dzięki również! Pozdrawiam mamę, tatę, brata, wujka, ciocię, dzia.. jednak nie, oni nie czytają Portalu. Pozdrawiam wszystkich graczy!
| Drukuj artykuł | Ten wpis został napisany przez Cinek na 19 lutego 2012 o 20:28, i jest w kategorii Black Sox, II Liga, Wywiad. Podążaj za odpowiedziami do tego wpisu przez RSS 2.0. Możesz napisać komentarz, lub trackbacka z Twojej własnej strony. |









około 3 miesiące temu
„krośnieński kolega znany jako Jacek Gollob” : D