Sprawy rozpoczęte przez siebie należy prowadzić do samego końca – wywiad z Radkiem cz. 1

Radek w Internet Speedway Quiz jest od czasów jego powstania. Obecny trener Champions Team oraz członek Zarządu udzielił obszernego wywiadu Portalowi ISQ. W jego pierwszej części dowiemy się w jaki sposób Radek trafił do quizu, dlaczego zostały założone rezerwy CT mimo tego, że inne rezerwy tego klubu – Champions Squad upadły po sezonie 06. Część druga wywiadu pojawi się na portalu w niedzielny wieczór.
Witek: Radku, jesteś w zasadzie jesteś w quizie od początku jego istnienia. Jak to się stało, że 7 letni chłopak zainteresował się żużlem a następnie jego historią ?
Radek: Żużlem interesuję się od 1995 roku. Zazdroszczę tym, których rodzice prowadzali na żużel i zarazili tą pasją. Ja niestety „odkryłem” ten sport dopiero w ostatniej kolejce tamtego sezonu. Na zielonogórskiej kablówce leciała retransmisja meczu ówczesnego ZKŻ-tu Polmos Beram. Choć wygraliśmy bardzo wysoko i mecz ogólnie był nudny, sport ten od razu mnie zafascynował. Sam jestem ciekawy, w jaki sposób, bo teraz mam wręcz wstręt do oglądania żużla w telewizji. Ale wtedy nie znałem go jeszcze na żywo. To jasne, że chciałem poznać – niestety uświadomiłem sobie, że muszę czekać na to całą zimę. Pierwsze zawody zaliczyłem w 1996 roku, jeszcze przed startem ligi. Do tego czasu nauczyłem się na pamięć składów wszystkich polskich drużyn – wprost pochłaniałem wszystkie artykuły dotyczące żużla. Gdy wreszcie poszedłem na zawody, byłem już pewny, że to jest to. Wcześniej oczywiście byłem nie raz na podwórku Andrzejem Huszczą, wiedziałem, że jest coś takiego, jak żużel, ale nie miałem okazji przekonać się, jak piękny jest to sport. Nigdy nie czytam książek dotyczących żużla tylko po to, by posiąść wiedzę. Robię to, bo kocham speedway i pragnę dowiedzieć się o nim jak najwięcej. Zawsze tak było i dlatego, gdy w 2002 roku pojawiła się możliwość sprawdzenia swojej wiedzy, po prostu nie mogłem nie skorzystać.
No właśnie w quizie jesteś od samego początku jego istnienia, w swoich felietonach przybliżasz obecnym quizowiczom jak wyglądały jego początki. Jest wiele różnic między tamtymi czasami a obecnymi. Na przykład same zawody wtedy wyglądały o wiele inaczej, rywalizowało się w dwójkach czy Grand Prix, w którym również startowałeś i Ty. Mógłbyś przybliżyć początki swojej kariery ?
Na SportsBoardzie Daminek założył temat o quizie żużlowym. Zadebiutowałem w drugim turnieju, pierwszy turniej wygrał Gigant z Gdańska. Pamiętam, że startowałem wtedy z drobną kontuzją, bo dzień wcześniej miałem w kilku miejscach założone szwy. Ciężko było mi szybko pisać, dlatego zaliczyłem chyba wszystkie możliwe eliminatory, ale w końcu doszedłem do finału. Nawet nie pamiętam, czy zająłem 1 czy 2 miejsce. W klasyfikacji ogólnej Grand Prix byłem pierwszy, drugi był Kaioh. Ze znanych w ISQ zawodników startowali wówczas również m. in. Remik, Bullet, czy Maro z Gib Squad. To tyle, jeśli chodzi o suche fakty. Teraz bardziej emocjonalnie – wspominam tamte czasy bardzo mile. Jako 14-letni chłopak miałem szansę w wakacyjne wieczory sprawdzić swoją wiedzę z rówieśnikami. Choć pytania były beznadziejne z dzisiejszego punktu widzenia, chyba nikt, kto wówczas startował, nie zaprzeczy, że to wtedy odczuwał największą frajdę. Wiadomo, to było coś nowego. Teraz quiz jest dużo lepiej poukładany, nadal sprawia mi frajdę, ale nie ma już tego elementu świeżości. Wtedy dzień, w którym był quiz wyglądał dla mnie tak – wstawałem rano, jadłem śniadanie, wychodziłem na dwór pograć w piłkę albo w kosza, wracałem na obiad, potem znowu na dwór, ale już o godzinie 18:00 leciałem do domu i czekałem na rozpoczęcie quizu.
Tego elementu nie ma przede wszystkim dlatego, że jesteśmy już o wiele starsi niż wtedy. Niedługo po swoich inauguracyjnych startach założyłeś zespół, który do dziś jest najstarszą drużyną Internet Speedway Quiz – Champions Team.
To prawda, że jesteśmy starsi, aczkolwiek uważam, że jest to jednak związane głównie z tym, że to było dla mnie coś nowego. Podobnie na początku fascynował mnie internetowy manager piłkarski – hattrick, ale po pewnym czasie mi się znudził. Internet Speedway Quiz na szczęście mi się nigdy nie znudzi, bo tutaj naszymi losami nie steruje maszyna. To prawda, że dość szybko założyłem Champions Team. Początkowo pod nazwą Champions Speedway Dream Team. Trenerem miał być Bullet, ale dość nieoczekiwanie zrezygnował z tej roli. Sama inicjatywa założenia klubu wyszła ode mnie, ale nie zdawałem sobie jeszcze wówczas sprawy ze swojego zmysłu organizatorskiego. Musiałem się jednak z tym zmierzyć, bo rozpoczęcie sezonu zbliżało się nieubłaganie, trzeba było kontraktować zawodników. Można powiedzieć, że dzięki ISQ odkryłem u siebie to, że lubię organizować różnym rzeczy, inicjować pewne projekty. Jeśli chodzi o to, że Champions Team jest najstarszą drużyną w quizie, to jest to prawda, bo wywodzi się od teamu zawodniczego Champions Speedway Dream Team zainicjowanego przeze mnie i tworzonego przez Bulleta, FanFalubaza i mnie. Jeżeli więc możemy mówić o tym, że Speedway Friends jest najbardziej utytułowanym zespołem w ISQ, to boli mnie czasem określanie ich najbardziej zasłużoną dla ISQ drużyną. Nie twierdzę, że taką jest Champions Team, ale myślę, że zasług dla quizu nie powinniśmy mierzyć ilością sukcesów.
Mimo tego, że Champions Team startuje w lidze praktycznie od pierwszego sezonu w swoim dorobku ma zaledwie trzy medale Drużynowych Mistrzostw w dodatku zdobyte w sezonach VI-VIII kiedy quiz stał już na wysokim poziomie. Wtedy Champions Team miało dość silną ekipę, która walczyła o triumfy w lidze.
Tak, ale myślę, że jest to związane ze specyficzną polityką klubu. Każdego cieszą sukcesy, ale dla nas ważne jest także to, żebyśmy czuli się zgraną ekipą. Stąd już dwukrotnie spędziliśmy razem wakacje na tzw. obozach CT. Myślę też, że żadna inna drużyna nie może się pochwalić takimi wychowankami, jak my. Wymienię tylko najważniejszych – Ross, Misiek, Zmleszno, Igła, Frost, Vicar, Leigh. Chciałbym zauważyć, że nie osiągaliśmy swoich sukcesów wzmocnieni armią zaciężną. Wywalczyli je nasi wychowankowie. Także teraz jedziemy praktycznie swoim składem. Myślę, że jest taka zależność – ze względu na specyficzną atmosferę ciężej nam niż innym drużynom o wzmocnienia, ale gdy ktoś już do nas przychodzi, to raczej nas nie opuszcza. Myślę, że w obecnym sezonie wywalczymy awans, a w przyszłym pokusimy się o niespodziankę.
Ubiegłeś trochę moje następne pytanie. Gdybyś miał wskazać taką drużynę marzeń z zawodników, którzy kiedykolwiek przywdziewali plastron z orłem na piersi kogo byś wskazał ?
Zmleszno, bo uważam, że nie było w quizie zawodnika z większą wiedzą, niż on. Z całym szacunkiem do takich zawodników jak Kasper, czy DeWoy, ale Zbyszek bije ich na głowę. To była chodząca encyklopedia, tyle że, jak wiemy, w ISQ wiedza to nie wszystko. Drugim zawodnikiem byłby Ross, bo to była maszynka do robienia punktów. Szkoda, że u nas startował tylko w pra-sezonie, a potem wzmocnił Kamrati. Kolejnym zawodnikiem byłby Daniel, w pewnym sensie również wychowanek, bo pierwotnie Champions Squad miało być rezerwami CT i tak jeszcze było, gdy Daniel tam startował. Myślę, że na to miejsce zasługuje również Igła, bo choć odstaje wynikami od dotychczas wymienionych zawodników, to bardzo przysłużył się CT. Również PeeR zasługuje na miejsce w takiej drużynie. Pod numerem szóstym widziałbym siebie, bo bardzo chciałbym prowadzić tak świetną ekipę, zaś pod numerami rezerwowymi obsadziłbym Kleczesia i Frosta. Osiem miejsc to jednak zdecydowanie za mało, bo w takiej drużynie widziałbym też miejsce dla Citasa, Bartka, Bonjo i wielu innych zawodników.
Mówi się, że nie wchodzi się dwa razy do tej samej rzeki. W sezonach 05 – 06 w drugiej lidze startowało Champions Squad, o którym wyżej wspomniałeś. Klub ostatecznie upadł oddając wiele spotkań walkowerem. Przed sezonem 10 postanowiłeś ponownie założyć drużynę rezerw, która miała się nazywać… Champions Squad, na to jednak nie zezwalał regulamin i ostatecznie powstał Champions Club. Nie boisz się, że ten klub powtórzy historię tamtej drużyny ?
Nie, zdecydowanie nie. Nie powtórzę tego samego błędu, co wtedy. Wówczas za bardzo uwierzyłem w innych. Nie twierdzę, że sam wszystko robię lepiej. Ale skoro to był mój projekt, to powinienem go jednak nadzorować. Dopóki trenerem był Świstak, wszystko było okej. Potem niestety wszystko poszło w złą stronę. Ówczesny trener – Gronek – nie rozumiał, że to miały być rezerwy CT. Nie zgadzał się na przejście lepszych zawodników do Champions Team, traktował CS jako osobny klub. Wówczas nie było możliwości prowadzenia dwóch klubów naraz, więc nie za wiele mogłem zrobić. Tak już po prostu bywa, że jeżeli coś pozostawia się w życiu w rękach innych ludzi, powodzenie tej sprawy zależy od człowieka. Świstak dał sobie radę, Gronek miał inną koncepcję, w dodatku pod jego wodzą klub upadł. Teraz jednak sytuacja jest zupełnie inna. Po pierwsze ja cały czas zajmuję się sprawami Champions Club. Gdy tylko widze, że coś może pójść nie tak, reaguję. Po drugie – docelowo Champions Club ma prowadzić Citas z Kleczesiem, którzy wiem, że będą starali się, by wszystko szło w dobrą stronę. Po trzecie – nawet wtedy będę sprawował nad wszystkim kontrolę, w myśl zasady, że sprawy rozpoczęte przez siebie należy prowadzić do samego końca.
Wiesz, że Champions Squad zasłużyło się w historii Red Sox ?
Jedyna opcja, jaka przychodzi mi do głowy, to fakt, że wychowankiem Champions Squad jest Daniel, który teraz lideruje Skarpetkom
Nie, Red Sox odniosło z Champions Squad swoje najwyższe zwycięstwo w historii, 64:21, a CS kończyło mecz samym Blancikiem. To nienajlepiej świadczy o tym klubie. Jednak wracając do wywiadu, w herbie CT znajduje się orzeł natomiast w CC – dziobak. Dlaczego akurat te dwa ptaki ?
To zwycięstwo musiało mieć miejsce już wtedy, gdy klub prowadził Gronek. Do Świstaka nie można było mieć pretensji, wówczas współpraca jeszcze trwała. Jeśli chodzi o herby – orzeł jest z CT od początku. Wpadłem na ten pomysł dlatego, że uznałem, iż orły najlepiej symbolizują takie drapieżne, żądne zwycięstwa podejście, a jednocześnie pewną doniosłość i przywiązanie do swoich młodych. Jeśli chodzi o dziobaka, to był to pomysł Raphiego, Kleczesia i Citasa. Myślę, że chcieli po części zrobić mi na złość, bo uparłem się, by również w ich logo był orzeł. Z drugiej strony, gdy się nad tym zastanowiłem i zobaczyłem gotowe logo, uznałem, że efekt jest fajny, więc czemu nie?
Jaki Radek jest prywatnie ?
To ciężko powiedzieć. Dość złożony. Przede wszystkim jestem ambitny i nie lubię spoczywać na laurach, co kłóci się z tym, że jestem trochę leniwy. Zawsze mam swoje zdanie, co zresztą da się zauważyć. I nawet jeśli jest kontrowersyjne, nie boję się go wygłosić. Uważam, że to dobra cecha, bo nie powinniśmy być jak stado owiec podążających za pasterzem, tylko myśleć samodzielnie. Z drugiej strony, nie jestem jak krowa i potrafię przyznać się do zmiany myślenia. Wystarczy, że ktoś przekona mnie swoją argumentacją. A dystansując się już od charakteru – jestem po prostu sobą. Obecnie mieszkam w Zielonej Górze, a studiuję w Szczecinie. Mój czas pochłania mi uczelnia, dziewczyna oraz nauka. W wolnych chwilach uprawiam sport, oglądam filmy, dużo czytam. Kiedyś traciłem mnóstwo czasu na przesiadywanie przed komputerem, głównie na gg. Na szczęście się tego oduczyłem.


