Postaram się udowodnić, że postęp jest możliwy nawet u tak doświadczonego zawodnika – druga część wywiadu z Radkiem

W pierwszej części wywiadu z Radkiem, która ukazała się w sobotni poranek mogliśmy poznać jakim człowiekiem jest Radek. Dziś poznamy historię jego startów w quizie oraz krótką historię Champions Team. Dowiemy się także w jakim innym klubie prócz CT mógłby wystartować Radek. Zapraszamy !
Wróćmy jednak do samego Champions Team. W sezonie 06 jako zawodnik zdobyłeś z zespołem srebrny medal Drużynowych Mistrzostw. W sezonie 07 postanowiłeś jednak zmienić barwy klubowe a CT ponownie zdobyło brąz będąc największą niespodzianką rozgrywek.
To prawda, pierwszy medal jako trener wywalczyłem dopiero w sezonie 08. Smakował on tym cenniej, że nikt na nas nie stawiał. Wcześniej zawsze byliśmy w środku stawki. Igła z Champions Team zdobywał medale, ale on miał trochę inną koncepcję. Nie przeszkadzało mu to, by zespół wzmacniać zawodnikami z zewnątrz. Myślę jednak, że szybko przekonał się, że najwartościowsi są wychowankowie. Dwóch zawodników obiecało mu wzmocnienie CT w sezonie 09, po czym się rozmyślili. Dlatego uważam, że jeden, dwóch zawodników z zewnątrz to nic złego, ale zespół powinien opierać się na wychowankach. Igła to jednak świetny trener, szybko się uczy. Czasem jest zbyt nerwowy, a trener powinien umieć się opanować. Gdyby potrafił zachować zimną krew, praktycznie nie miałby żadnych minusów jako trener. Po sezonie szóstym postanowiłem odejść, bo chciałem spróbować czegoś nowego. Ale nie tylko. Źle czułem się z tym, że nie mogę już prowadzić drużyny. To znaczy – mogłem, bo nigdy nie powiedziałem Igle, że rezygnuję z trenowania na stałe. Ale chciałem być fair i nie zabierać mu tego, co sam mu oddałem. Przeniosłem się do Red Sox, gdzie wprawdzie nie mogłem być trenerem, ale przynajmniej nie kusiło mnie udzielać różnego rodzaju uwagi w trakcie meczu odnośnie prowadzenia drużyny. Szkoda, że zaliczyłem tam najgorszy sezon w karierze. Myślę, że to moich punktów zabrakło wtedy do złota. Szczerze przyznam, że od pewnego czasu jestem wewnętrznie rozdarty. Z jednej strony nigdy nie chciałbym już odchodzić z CT, z drugiej chciałbym przysłużyć się czymś jeszcze dla Red Sox. To trudna do pogodzenia sytuacja. Myślę, że dopóki będzie dla mnie miejsce w Champions Team, nie odejdę na pewno. Ale jeżeli będę musiał odejść, to tylko do Skarpetek.
W sezonie 07 Red Sox przez kilka kolejek musiało sobie radzić bez Ciebie po tym jak podjąłeś decyzję o zakończeniu swojej kariery. Ja wraz z Igłą postanowiliśmy urządzić Ci pożegnanie, które do końca trzymaliśmy w tajemnicy. Niewielu z nas wierzyło, że zrezygnujesz z ISQ na zawsze, Ty powróciłeś jeszcze mocniejszy.
To był dość ważny moment w mojej karierze. Ogólnie słowo „kariera” odnośnie quizu żużlowego brzmi według mnie dziwnie, ale można to tak nazwać. Jak już wspomniałem, nie będąc trenerem, nie spełniałem się w quizie. Nie sprawiało mi to już takiej frajdy. Może gdybym zdobywał po 12-13 punktów w spotkaniu, to byłoby inaczej. Ale będę szczery – takim wymiataczem to byłem może na początku istnienia quizu. Teraz jestem gdzieś tam w czołówce, ale nie w tej ścisłej. Myślę, że to dlatego, iż nie poszerzam zbytnio swoich wiadomości. Na przykład gdyby porównać moją wiedzę z sezonu 05 i teraz, to pewnie wyszłoby, że jest taka sama, albo wręcz teraz mam mniej wiadomości niż wtedy. Jeśli zaś chodzi o sezon 07, to wyniki osiągane przeze mnie były słabe. To także przyczyniło się do decyzji o końcu kariery. Pożegnanie było wspaniałe, obecny na nim był nawet Zmleszno. Opuściłem quiz na trzy miesiące. Niby niedługo, ale dość, by przekonać się, że to jednak nie była dobra decyzja. Brakowało mi tej rywalizacji. Wróciłem na najważniejsze mecze sezonu, ale moja dyspozycja nadal była słaba. Po sezonie postanowiłem wrócić do Champions Team. Miałem wówczas o sobie odnośnie quizu kiepską opinię – moje wyniki wskazywały, że dołączyłem do grupy przeciętnych zawodników. W pierwszym spotkaniu zdobyłem 6 punktów. Potem jednak niespodziewanie przyszły dobre występy i w efekcie najlepszy sezon w karierze. Wpływ na to miał na pewno także fakt, że ponownie objąłem trenerkę w CT, zmuszony przez odebranie licencji Igle.
A Champions Team wtedy zdobyło brązowy medal, który był dużą niespodzianką, bo przed sezonem nikt Was nie stawiał w gronie nawet kandydatów do medali.
To prawda. Bo kto miał wówczas wywalczyć ten medal? Ja w sezonie 06 uzyskałem średnią niższą niż 1.50. Igła wówczas nie należał jeszcze do czołowych zawodników quizu. PeeR także był po słabszym sezonie. Do tego typowa druga linia – Klecześ, Masterek, Citas, Piecha. Czy ten skład wskazywał na to, że możemy wywalczyć medal? Niektórzy stawiali nas nawet na ostatnim miejscu! Ale świetna atmosfera i dobra forma liderów zrobiły swoje – i tak oto sprawiliśmy ogromną niespodziankę
Później już nie było tak kolorowo. Sezon 09 był najsłabszym w historii CT i spadliście do II Ligi. Patrząc na to jak do tej pory wiedzie się Wam w lidze czy Drużynowym Pucharze może się okazać, że jeśli wywalczycie awans do I Ligi to ponownie możecie bić się o medale.
Problemem w sezonie 09 było to, że zawiodłem się na kilku zawodnikach. Pragnę zauważyć, że na początku sezonu mecze przegrywaliśmy minimalnie. Gdyby było większe zaangażowanie ze strony Maćka czy Masterka, to na pewno byśmy nie spadli. Z formą nie trafił PeeR, nie było z nami Igły. Bywały mecze, że praktycznie w pojedynkę zdobywałem punkty. Zresztą początek sezonu w moim wykonaniu też był bardzo słaby. Jeśli chodzi o dyspozycję w tym sezonie, to uważam, że obecnie pokazujemy jakieś 70% naszych możliwości. Sezon jeszcze trwa i co niektórzy będą czuć się jeszcze zaskoczeni.
Stać Was było jednak na urwanie punktów aktualnemu srebrnemu medaliście – Dobrym Duszkom.
Tak, to pokazuje, że drzemał w nas potencjał. Naprawdę nie brakowało wiele. Myślę, że gdyby był z nami Igła, na pewno byśmy nie spadli. Może nie wywalczylibyśmy medalu, ale zdobyliśmy to 4 lub 5 miejsce. Czasami jeden zawodnik może zmienić oblicze całej drużyny.
W Champions Team panuje specyficzna atmosfera, możesz to wyjaśnić ?
Chodzi o to, że jesteśmy ze sobą bardzo zżyci. A jak wiadomo, to przekłada się na to, jak wyglądają relacje między nami. W drużynach gdzie nie ma takiej zażyłości, nikt nikogo nie wyzwie, bo się krępuje. Z drugiej strony, nikt też z nikim nie napije się wódki. Po prostu spotykają się w czasie meczu i tyle. U nas jest tak – dzisiaj możemy być najgorszymi wrogami, ale i tak jesteśmy przyjaciółmi. Nie każdy to rozumie, nie każdy do tego modelu pasuje. Boli jedynie, gdy krytykują to osoby z zewnątrz. Bo żeby to zrozumieć, trzeba być w środku wydarzeń.
Mimo, że jak sam mówiłeś, byłeś w czołówce quizowiczów, nigdy nie osiągnąłeś spektakularnego sukcesu w Indywidualnych Mistrzostwach. Czym jest to spowodowane ?
Mam za małą wiedzę. Mój największy sukces to 2 miejsce w Złotym Kasku, ale wtedy idealnie podpasowały mi pytania. Z drugiej strony cechuje mnie regularność, której niektórym brakuje. Na przykład gdybym w ubiegłym sezonie zaliczył wszystkie turnieje w Grand Prix, pewnie biłbym się o medal. Sęk w tym, że ja bardzo rzadko schodzę poniżej 8 punktów, ale rzadko zdobywam także więcej niż 12. To wystarczy, by mieć niezłą średnią, ale nie wystarczy, by osiągnąć coś indywidualnie. Zresztą, zdobywam też za dużo trzecich i czwartych miejsc. Zawsze mam wysoki odsetek zwycięstw – może nie tak, jak Ravlit, ale zawsze – i gdybym wyeliminował trzecie i czwarte miejsca, miałbym większe szanse
Jednak kiedy staż zawodnika wynosi już dajmy na to cztery sezony i prezentuje on dobrą formę lub jest regularny to ciężko o jakikolwiek postęp.
Wcale nie. Trochę brakuje mi czasu, ale uważam, że gdybym sięgnął do swojej żużlowej biblioteczki, wiele mogłoby się zmienić. Zwłaszcza, że naprawdę lubię czytać o żużlu. Zresztą, postaram się zaprzeczyć Twojej tezie i w najbliższym czasie udowodnić, że postęp jest możliwy nawet u tak doświadczonego zawodnika.
Widzę, że Cię do czegoś zmotywowałem, od jakiegoś czasu jesteś także członkiem Zarządu ISQ. Nie jest to chyba Twoja pierwsza przygoda z Zarządem ?
Pierwsza nie, druga. Ale wtedy byłem w Zarządzie krótko i sam zrezygnowałem. Wówczas w quizie dowodził Misiek i lubił rządzić. Nie mówię, że to było złe – uważam, że naprawdę dobrze sobie z tym radził. Tyle, że ja nie lubię być pasywny. Uwielbiam przedstawiać nowe problemy, pomysły. Czasem nawet z pozoru błaha sprawa może okazać się kluczowa. Myślę zresztą, że o ile sprawy bieżące są bardzo ważne, o tyle nie ma nic ważniejszego, niż patrzenie w przyszłość. Trochę denerwuje mnie to, że niektórzy uważają, iż skoro jest dobrze, to nie ma powodu do zmian. Należy pamiętać, że jest dobrze, ale może być jeszcze lepiej, a stagnacja to najgorsza sprawa. Gdyby ISQ nie szło naprzód, upadłoby już po 2-3 sezonach.
Od sezonu 07 kiedy nastąpił spadek zainteresowania ISQ sam quiz systematycznie się rozwija. Od sezonu 09 ponownie mamy dwie ligi, aktualnie mamy 14 drużyn, a ostatnia taka sytuacja miała miejsce w sezonie 06. Jak myślisz czy ISQ ma szansę na dalszy rozwój ?
Oczywiście. Nawet kosmetyczne zmiany mogą wpłynąć na obraz całego quizu. Do tego potrzebna jest jedynie chęć i wola zmian. Myślę, że obecnie wszystko idzie w dobrym kierunku. Zauważmy też, że nie ma już tak licznych sprzeciwów przeciwko działaniu Zarządu, jak kiedyś. Jeśli są, to raczej wypowiadane w żartach, choć oczywiście niektórzy do dziś nie zmienili myślenia. Cieszę się, że w pewnych projektach dotyczących ISQ sam mogę uczestniczyć. Pamiętam, że gdy wchodziłem w skład Zarządu, niektórzy quizowicze byli zdecydowanie przeciwko. Głosili nawet, że z tego powodu quiz upadnie. Staram się nie przejmować takimi uwagami i robić swoje, a quiz jak widać ma się dobrze.
Jest jednak kilka problemów, które wydają się być nierozwiązalne jak choćby kwestia pytań, czy sędziów. Ważne jest aby liczebność drużyn nie malała a systematycznie rosła. Jednak niektórzy trenerzy twierdzą, że mają za dużo obowiązków. Co według Ciebie trzeba zmienić, żeby nasz quiz liczył na przykład dwie ligi po osiem zespołów lub z podziałem I Liga – 10 drużyn, II Liga – 6 lub więcej ?
Akurat w tej kwestii wiele może pomóc dobra kampania reklamowa. Obecnie brakuje na to środków, więc może projekt samofinansowania coś zaradzi. Chodzi o to, że nie mamy tylu zawodników, by stworzyć np. 16 zespołów. Dobrze, że udało się chociaż 14. Co prawda są tacy, którzy narzekają na brak jazdy, ale to jednostki. Nie wiem, czy uzbierałby się z nich choć jeden nowy zespół. Jeśli chodzi o obowiązki trenerów, to wcale nie uważam, że mają ich za dużo. Bardziej chodzi o to, że niektórym pewnych rzeczy się nie chce robić i wówczas narzekają. Na przykład ja nie lubię obserwować, ale niestety muszę, bo nikt inny w CT tego nie chce robić. Trudno, jestem trenerem i muszę liczyć się z tym, że nie zawsze będę robił to, co lubię.
Pod względem, że tak to nazwę, marketingowym quiz się rozwija. Mamy dobry portal, który według statystyk poczynił spory postęp, mamy własne logo, teraz zostają tylko działania promocyjne, które okazać się mogą najtrudniejsze.
Tak, został ostatni krok i od niego zależy powodzenie całej operacji. Jeśli uda się ściągnąć nowych quizowiczów, będzie to wielki sukces. Nie uważam, by groził nam napływ „dzieci neostrady”. Pewnie nie unikniemy tego, że wielu takich się pojawi, ale szybko się wykruszą. Zostaną, tak jak do tej pory, prawdziwi pasjonaci, tyle, że będzie ich więcej, bo więcej osób dowie się o istnieniu naszego quizu.
Co chciałbyś powiedzieć quizowiczom na koniec tego obszernego wywiadu ?
Przede wszystkim, to, by nie pozostawali bierni. Nie możemy mieć w Zarządzie 200 osób, ale możemy kierować się ich pomysłami. Jeśli wszyscy zaangażujemy się w działanie quizu, będziemy podsuwać nowe pomysły, to wszystko będzie szło w jak najlepszym kierunku. Zarząd – jak już kiedyś wspomniałem – nie ma monopolu na pomysły dotyczące quizu i jego rolą jest jedynie wyselekcjonować te najlepsze i odpowiednio je opracować.
Dziękuje za rozmowę.
Ja również i pozdrawiam wszystkich, którzy to przeczytali
| Drukuj artykuł | Ten wpis został napisany przez Witek na 6 grudnia 2009 o 17:58, i jest w kategorii Bez kategorii. Podążaj za odpowiedziami do tego wpisu przez RSS 2.0. Możesz napisać komentarz, lub trackbacka z Twojej własnej strony. |








Ostatnie komentarze