Przeglądając ostatnio pliki na swoim komputerze, natknąłem się na wywiad przeprowadzony z Kaiohem w połowie października 2009 roku. Co ciekawe – nigdy nie został on opublikowany. To niewybaczalny błąd, dlatego właśnie dziś postanowiłem go naprawić. Kaioh to drugi – obok mnie – zawodnik, który pamięta czasy, kiedy powstawał Internet Speedway Quiz. Oznacza to, że w naszym quizie bawi się już prawie 8 lat. Czy przez ten czas mu się jeszcze nie znudziło? Na te i inne pytania odpowiedział mi w niniejszej rozmowie.

Jednym z pytań, jakie zadałem Kaiohowi, było pytanie, kto zostanie Drużynowym Mistrzem Polski na żużlu w roku 2009. Rozmowa miała miejsce jeszcze przed jakimkolwiek meczem finałowym. Teraz to już oczywiście historia, ale z ciekawości można sprawdzić, czy Kaioh dobrze wytypował zwycięzcę. Jak się okazuje – lokalny patriotyzm zwyciężył. Kaioh powiedział: Wydaje mi się, że faworytem jest Apator. Ma bardziej wyrównany skład, uznane nazwiska, doświadczenie finałowe. Z drugiej strony Falubaz ma spory potencjał i jest drużyną nieprzewidywalną. Zielonogórzanie mają też bardzo duży atut własnego toru. Z oczywistych wzgledów stawiam na Apator.

Spytałem również o plany indywidualne i drużynowe na sezon 10. Oto, co odpowiedział Kaioh: Ciągle czekam na medal w drużynie. Pomimo słabego startu jeszcze nic nie jest stracone. Indywidualnie zależy mi na tym by osiągnąc średnią w okolicy 1,85 i regularnie przywozić dwucyfrówki. Wówczas marzenia o medalu mogą się ziścić. Fajnie byłoby załapać się do finału w parach, zwłaszcza że mamy w drużynie takiego asa jak Pao. Póki co, Kaioh legitymuje się średnią 1.09 i na pewno nie zrealizuje swojego planu na ten sezon. Nadal możliwe jest jednak, że wreszcie wywalczy medal w drużynie, bo jego Bad Company ciągle walczy o wysokie pozycje.

Być może wpływ na kiepską formę Kaioha ma fakt, że nie ma on obecnie zbyt wiele czasu dla ISQ. O to również pytałem, chcąc poznać przyczyny takiego stanu rzeczy. Kaioh natomiast odpowiedział w ten sposób: Dlatego, że doba ma tylko 24 godziny, z czego sześć marnuje się na spanie. Generalnie jestem bardzo aktywnym człowiekiem, nie lubię spędzać czasu przed telewizorem “skacząc po kanałach “. Jako prezes Stowarzyszenia Kibiców Sportu Żużlowego “Net Fans Speedway Toruń” mam obecnie do wypełnienia wiele obowiązków związanych z finałem Speedway Ekstraligi. Zaczął się też rok akademicki. Przede mną najtrudniejszy na prawie w Toruniu 3 rok studiów. Ponadto ledwo co wróciłem do kraju i tutaj też mam jeszcze kilka spraw do załatwienia. Jak do tego dodamy moje liczne pasje, jak chociażby kolekcjonerstwo wieczek od jogurtów to czasami ciężko jest znaleźć kwadrans żeby usiąść do komputera. Stąd też mój sezon w ISQ się jeszcze nie zaczął. Wystąpiłem w zaledwie jednym meczu, w dodatku w takich warunkach, że ciężko to było nazwać jazdą.

Dawniej Kaioh należał do najlepszych zawodników w Internet Speedway Quiz. W ostatnich sezonach nie prezentował już tak dobrej formy, jednak sezon 9 był dla niego przełomowy. Spytałem, co miało wpływ na odzyskanie przez niego dobrej formy, zaś Kaioh odpowiedział: Raczej jest to kwestia szczęścia i trafienia na dobre pytania. Poprawiłem troszkę szybkość pisania, choć ta wolna nigdy nie była. Sprzyjał mi też terminarz. Jeździłem regularnie, ale też nie za często. Po tylu latach, jedne zawody w tygodniu to dla mnie idealna dawka. Jest wówczas regularność startów, ale też lekki głód jazdy.

Jak już wspominałem, Kaioh w ISQ jest od samego początku, czyli od września 2002 roku. Startował również w cyklu Grand Prix rozgrywanym od lipca roku 2002. Zapytałem więc, czy nie znudziło go startowanie tyle lat w quizie żużlowym, ale Kaioh zaprzeczył: ISQ ciągle mnie kręci, choć w znacznie mniejszym stopniu niż dawniej. Dlatego też nie startuję – poza kilkoma turniejami okolicznościowymi – w zawodach indywidualnych.

Zapytałem również, co zmieniło się w quizie przez te wszystkie lata, a Kaioh stwierdził, że… Nic się nie zmieniło: Nic się nie zmieniło. Nadal siedzimy na czacie, jeden gość robi za sędziego, czterech za zawodników. Sędzia zadaje pytanie a zawodnicy odpowiadają. Zmieniło się sporo detalów. Na samym początku moich startów regulamin zabawy zawierał mniej punktów niż Dekalog. Nie było wówczas limitów, totalny freestyle. Z czasem jednak wszystko się coraz bardziej formalizowało, co można stwierdzić patrząc na dzisiejszy regulamin.  Jeśli miałbym wskazać, największą przemianę przez te lata to moim zdaniem przełomem była rezygnacja z polchatu na własny ISQ-owy chat. Teraz startując w biegu wiem czego mogę spodziewać się po rywalach. Wiem jaki prezentują poziom. Nie jest tajemnicą, że dawniej wiele zespołów korzystało z tzw. “parkingu”. Polegał on na tym, że w trakcie meczu cała drużyna siedziała na rozmowie grupowej na gg i kto znał odpowiedź na pytanie, natychmiast ją podawał. Zawodnik startujący w biegu po prostu kopiował to na chat i wygrywał bieg. Choć było to oficjalnie zabronione, to był to martwy przepis bo po prostu nie było jak tego wykryć. Pamiętam, że kiedyś rywale mojej drużyny przez przypadek podłączyli mnie do ich parkingu. Pomimo, że miałem jawny dowód na to że oszukują, to nic nie mogłem z tym zrobić. Dochodziło do kuriozalnych sytuacji, gdzie zawodnik o nikłej wiedzy znajdował się w TOP 20 wg średniej biegowej. Kiedy przeszedł do mojej drużyny, pojechał kilka biegów, żadnego nie wygrał aż sam przyznał mi, że wszystko co osiągnał zawdzięcza sprawnemu parkingowi drużynowemu.

Stwierdziłem również, iż Kaioh osiągnął w quizie wiele sukcesów indywidualnych, był działaczem oraz trenerem, założył dwie drużyny. Zapytałem więc, czy czuje się spełniony, zaś on odpowiedział: Jestem zadowolony z tego co osiągnałem, choć z tymi “wieloma sukcesami indywidualnymi” pojechałeś mocno po bandzie. Nigdy nie przykładałem większej wagi do zawodów indywidualnych. Może dlatego nigdy nie zdobyłem żadnego medalu w tego typu rozgrywkach. Nieco lepiej było już w drużynie, gdzie dwa razy z rzędu zdobyłem złoto w parach. Ciągle natomiast brakuje mi krążka za rozgrywki ligowe i to jest dla mnie główna motywacja by dalej startować. Jeśli chodzi o moją karierę w Zarządzie to wiele tam nie zdziałałem. Trenerem byłem przez 5 sezonów. Zdołałem w tym czasie dwa razy spaść do niższej ligi, więc na tym polu jakoś specjalnie też się nie wyróżniłem.

Następne pytanie było nieco zaczepne. Kaioh bowiem – gdy debiutował w ISQ – miał 14 lat. Teraz ma 22. W internecie pojawiły się różne hasła, począwszy od “dzieci neo” po “pokolenie JP”. Zapytałem więc, czy nie czuje się trochę “dzieckiem ISQ”, zaś Kaioh przyznał, że quiz miał spory wpływ na jego życie: Na pewno ISQ miało spory wpływ na moje życie. Poznałem wielu fajnych ludzi, znacznie pogłębiłem moje zainteresowanie żużlem. Sporo więc zawdzięczam zabawie i wszystkim, którzy nią kierowali.

Zapytałem również, jak Kaioh oceniłby organizację quizu kiedyś – za czasów Miśka – oraz teraz, w obecnych czasach i uzyskałem następującą odpowiedź: Bez dwóch zdań dużo lepsza organizacja jest obecnie. Wszystko zarządzane jest profesjonalnie, regulamin przewiduje rozwiązanie chyba ze 4 milionów różnych spornych sytuacji, z których 3 miliony nigdy się jeszcze nie wydarzyły. Z drugiej strony, na pewno sezony 1 i 2 biją o głowę wszystkie pozostałe pod względem atmosfery i otoczki dookoła ISQ. Ciężko to opisać słowami, ale startując wówczas w zawodach dawało się odczuć “coś”, czego dzisiaj już niestety nie ma. Mimo to, wg mnie sezon 9 był  najbardziej zbliżony atmosferą do tych początkowych.

Na koniec spytałem, czy Kaioh traktuje ISQ jako zabawę, czy podchodzi do tego poważniej oraz, czy zawsze było tak jak teraz, zaś były zawodnik Toruń Team oraz Black Cossacks odpowiedział: 100% zabawy. Dawniej bywało z tym różnie. Na samym początku strasznie mi zależało żeby jak najwięcej osiągnąć. Pamiętam, że w gimnazjum prowadziłem specjalny zeszyt mojej drużyny. Były tam różne zaawansowane statystyki, wyliczenia, wykresy. Dzisiaj wydaje się to być absurdalne, ale wówczas wyliczanie który zawodnik z którym w parze zdobywa najwięcej punktów było dla mnie zupełnie normalne. Miałem też swój krótki ciemny okres w biografii, który chyba wynikał z przerostu ambicji i frustracji. Swoje odpokutowałem i dzisiaj dla mnie ISQ to tylko zabawa, dla której ciężko jest mi czasem poświęcić piwko z kumplami.