W rozegranym w poniedziałek meczu XI kolejki II Ligi pomiędzy Toxic Lizards a Black Sox lepsi okazali się podopieczni Witka, którzy dzięki podwójnemu zwycięstwu w ostatnim biegu pokonali rywali w stosunku 45:44. Oto pomeczowe komentarze trenerów oraz zawodników obu ekip.

Jakub: Do tego meczu podchodziliśmy optymistycznie, dwa poprzednie zwycięstwa nad Black Sox stawiały nas w konfortowej sytuacji i to my byliśmy faworytem tego meczu. Od początku nic nie zapowiadało że przegramy, bo w całym meczu prowadziliśmy około 4 punktami. Biegi 13 i 15 były jednak dla nas tragiczne, przegraliśmy we frajerskim stylu jak to przegrało Black Sox w I rundzie z Nami. Do nikogo nie mam pretensji bo każdy pojechał tak jak powinien, to ja zawaliłem mecz i jest mi z tego powodu bardzo przykro. Teraz mecz z AG którzy ostatnio nieco wyszli z formy i postaramy się to wykorzystać.

Mariano: Powinniśmy wygrać ten mecz. Gdyby spojrzeć na wyniki poszczególnych zawodników, to nikt nie nawalił, a Melcio pojechał znakomity mecz. Nie mogę znaleźć przyczyny naszej porażki. Zabrakło łutu szczęścia. Gratulacje dla BSX, tym razem oni mieli farta. Pocieszeniem jest dla nas fakt ze w pojedynkach w tym sezonie wygrywamy z BSX 2:1.

Melcio: Bardzo wyrównany mecz. W końcu Black Sox nas doszło, wygraliśmy dwa poprzednie spotkania i to jedno 1 punktem przewaliliśmy. Jeszcze przez ostatnim biegiem byłem pewny zwycięstwa bo mieliśmy w czasie meczu trochę przewagi i mniej więcej go kontrolowaliśmy. W ostatnim biegu BS mnie i Mariana po prostu znokautowało no i przegraliśmy… Ze swojego wyniku jestem bardzo zadowolony ale przegraliśmy… szkoda.

Witek: Takiego rozwiązania się nie spodziewałem. Nie prowadziliśmy ani przez moment, dopiero po ostatnim biegu wyszliśmy na prowadzenie. Zarówno Czerwone jak i Czarne Skarpetki w tym sezonie powodują takie horrory, że w tym sezonie już chyba z 10 zawałów przechodziłem ;) . Fenomenalny był ten ostatni bieg, w którym dzięki zwycięstwu zrewanżowaliśmy się za pechową porażkę w pierwszym meczu, który powinniśmy wygrać. Mówi się do trzech razy sztuka i dopiero za trzecim razem udało nam się pokonać Jaszczurki. Bardzo dobra postawa mojego zespołu, równie dobra postawa Toxic Lizards. Jednak to my tym razem byliśmy lepsi. Z doświadczenia wiem jak bolą takie porażki, to jest fatalne uczucie, jednak to nie my je przechodzimy tym razem. Żałuje, że tak późno wzięliśmy się do roboty. Odkąd doszedł do nas MaK w drużynę wstąpiła jakaś nowa siła i tak sobie wygrywamy. Niechaj trwa to jak najdłużej, a wszyscy będą zadowoleni.

Levis: Co tu więcej mówić – po prostu mecz pełen emocji, który trzymał w napięciu do ostatniego biegu. Wiem, że każdy z ,chłopaków z Black Sox dał z siebie maxa, mimo że nie zawsze wychodziło. Ważny jest końcowy wynik – nasza wygrana, oraz radość naszego trenera – Witusia :P Wielkie dzięki dla chłopaków ze stajni DX za pozytywne wsparcie na chacie. Szacun dla rywali za świetny mecz. mam nadzieje, że jeszcze coś pokażemy w tym sezonie. Z fartem mości panowie szlachta

MaK: To był niesamowity mecz… Szkoda, że to nie prawdziwy żużel, bo końcówka przeszłaby z pewnością do historii. Levis pojechał dziś niesamowicie i pociągnął zespół do zwycięstwa. A w dodatku pokazaliśmy nieprawdopodobną siłę drużyny. Każdy zdobył ważne punkty, które przyczyniły się do tego zwycięstwa. W końcówce sezonu Black Sox to zupełnie inny zespół niż ten, do którego się przyzwyczailiśmy. A to jeszcze nie koniec. Przed nami Drużynowy Puchar ISQ, w którym też tanio skóry nie sprzedamy!