Po emocjonującym meczu drużyna Red Sox pokonała w meczu XI kolejki I Ligi ekipę Bad Company w stosunku 46:44. Dzięki temu zwycięstwu Skarpetki powiększyły do czterech punktów przewagę nad czwartą drużyną w tabeli. Oto wypowiedzi pomeczowe uczestników tego spotkania.

Witek: To był ciężki mecz. Na szczęście drużyna spisała się doskonale, zawiodłem ja. Mimo to zdobyliśmy bardzo potrzebne 3 punkty i zbliżamy się do medalu. Nie powiedzieliśmy jeszcze ostatniego słowa w tym sezonie i wierzę, że pokrzyżujemy plany aktualnym liderom.

mk: Cieszy na pewno zwycięstwo drużyny. Jednak znów zafundowaliśmy Trenerowi „zawał”, bo przecież mieliśmy 10 punktów przewagi i to prawie straciliśmy. Ze swojego występu jestem też zadowolony, oby tak dalej.

Rafiz: To był dobry mecz w moim wykonaniu, cieszy kolejne zwycięstwo. Na pewno spotkanie mogło być rozstrzygnięta przez nas dużo wcześniej, ale kilka biegów ułożyło się troszkę pechowo. Nareszcie mogłem w większym stopniu przyczynić się do wygranej, bo różnie z tym bywało w przeszłości, no i oby tak dalej – mam nadzieję, że w tym sezonie już nie przegramy.

Mezzi: Niestety, mimo naszych olbrzymich starań i naprawdę olbrzymiej mobilizacji w tym spotkaniu nie udało się wygrać. Zabrakło nam Wattsa i Kaioha, którzy by te ważne punkty dorzucili. Co do swojej postawy to powiem tylko, że pojechałem rewelacyjnie, chciałbym tak do końca sezonu. No, po dzisiejszym moja drużyna ma trochę utrudnione zadanie, ale powalczymy i nie rezygnujemy z walki o czwórkę. Dziękuje Badom za super walkę a rywalom za mecz.

Pao: Do meczu przystąpiliśmy z pewnymi brakami i wynik był jaki był. Dotychczasowi liderzy spuścili z tonu i zabrakło tych 2-3 „oczek” do zwycięstwa. Dużo punktów gubiliśmy w pojedynczych biegach. Ze swojej strony spodziewałem się lepszego występu. Mimo wszystko jestem zadowolony z postawy drużyny i mam nadzieję, że jak na następnym meczu będą Watts i Kaioh to wygramy.

Matic: Mimo osłabionego brakiem Wattsa, składu udało nam się nawiązać bardzo wyrównaną walkę. Każdy z nas popełnił przynajmniej jeden błąd, który w ostatecznym rozrachunku dał taki, a nie inny wynik. Jeżeli zaś chodzi o mój występ, to jestem zadowolony. Na pewno szkoda ostatniego biegu, w którym o ułamek sekundy przegrałem z Rafizem. Nie zamierzamy składać broni i do ostatniego meczu, mam nadzieję, uda nam się wywalczyć upragniony medal.