Komentarze po meczu Fajrant Team – White Sox

Remisem 45:45 zakończył się rewanżowy pojedynek pomiędzy drużynami Fajrant Team a White Sox rozegrany w ramach ósmej kolejki I Ligi. Nie byłoby w tym nic dziwnego gdyby nie fakt, że takim samym rezultatem zakończył się pierwszy mecz tych drużyn w sezonie ‘10. Białe Skarpetki zapewniły sobie remis dopiero w ostatnim wyścigu za sprawą pary Bili - Kwiti, która podwójnie pokonała rywali. Zapraszamy do pomeczowych komentarzy trenerów oraz zawodników obu ekip.
Brzycho: Jest źle. Aż za bardzo. Przegraliśmy wygrany mecz. Dlaczego wygrany? Wychodzę z założenia, że gdy odrabia się osiem punktów i to w takim stylu, że prowadzi się od razu sześcioma, to bez względu na siłę przeciwnika, czy to CO, czy to DD, mecz powinno się kończyć zwycięsko. Właśnie w taki sposób jak My dziś, mistrzostwo przegrał Lech Poznań, co powinno być policzkiem dla Franciszka Smudy. ISQ to jednak nie jest sport zawodowy i zdarzają się tu takie sytuacje. No cóż. Początek sezonu w naszym wykonaniu był bardzo dobry. Teraz się meczymy. Męczą nas te dwutygodniowe przerwy i dlatego jedziemy niezmotywowani. A należyta motywacja to u nas największa siła, co pokazał mecz z BF, który wygraliśmy po ogromnej walce. Motywacja była świetna, to i wynik przyszedł świetny. Teraz przegraliśmy i każdy chciałby się odkuć. Tyle, że za dwa tygodnie już w ogóle nie będzie o tym meczu pamiętał. To się tyczy nas wszystkich. Czasem ktoś nabierze zajawkę indywidualną to startuje w sparingach itd. Tyle, że pojedyncze wyskoki to dla nas za mało. Szczególnie brakuje nam starego, dobrego Paboła. Tyle, że on motywuje się już gdzie indziej, i z kim innym.^^ Rozumiemy to, bo i tak jest fajnie jak jest z nami na czacie. Broni nie składamy, walczymy dalej tyle, że znów czeka nas dwutygodniowa przerwa. Jedziemy z BADami, którzy ot, tak remisują sobie z DD. Będzie ciężko. Ale nie byłbym Fajrantem, gdybym nie powiedział, że wygramy. Jedziemy po 3 punkty i wjeżdżamy do PO. Tak to widzę.
Bartass: Nieudany mecz dla nas. Dla każdego, bez wyjątku. Jesteśmy drużyną, razem wygrywamy, ale też razem przegrywamy. Trzeba zacisnąć zęby i walczyć dalej, bo nasza sytuacja nadal jest dobra.
Plonek: Zwycięstwo było o włos, jednak po raz kolejny zremisowaliśmy z WS. Mimo słabego początku rozkręcaliśmy się aż w pewnym momencie wygrywaliśmy sześcioma punktami. Przed 15 biegiem byłem pewien, że wygramy niestety nie udało nam się. Ze swojego występu jestem zadowolony, chociaż mogło być lepiej. Teraz czas na BC i żeby dostać się do czołowej czwórki trzeba ten mecz wygrać.
Orzech: To był dziwny mecz. Kolejny raz zaczęliśmy bardzo dobrze, jednak z czasem traciliśmy prowadzenie aż w końcu musieliśmy gonić wynik. Całe szczęście, że rzutem na taśmę w ostatnim biegu udało się doprowadzić do remisu, za co wielkie brawa należą się Biliemu i Kwitiemu. Ten jeden punkt zdobyty w takich okolicznościach oczywiście cieszy, jednak i tak pozostał w głowie niedosyt co byłoby gdyby inaczej potoczył się pechowo przegrany przez nas podwójnie bieg 14, który to ostatecznie zaważył na wyniku oraz gdyby był z nami Cokuś oraz od początku meczu Boro. W każdym razie gdybanie trzeba odłożyć na bok, bo przed nami twarda walka o kolejne ligowe punkty, których bardzo potrzebujemy.
Bili: Szkoda, że nie wygraliśmy. Remis jednak też jest dobry i na pewno sprawiedliwy. Najpierw my prowadziliśmy, później oni. Znowu ostatni bieg decydował i znowu się udało, tak jak w poprzednim meczu z Duszkami. Moja forma rośnie, gdybym był szybszy zdobyłbym komplet, bo znałem odpowiedzi w każdym biegu.
Kwiti: Szkoda, że remis. Na pewno mogliśmy wygrać. Mój występ? Oceniam pozytywnie, myślę, że nie zawiodłem Orzecha



8 stycznia 2010 - 14:57
Mogłem jeszcze ze 3x użyć zwrotu “tyle, że”, bo cosik za mało mnie tu wyszło.^^