W rozegranym w poniedziałek spotkaniu VI kolejki II Ligi Toxic Lizards nie dało żadnych szans ekipie Black Sox. „Toksyczni” zakończyli mecz zwycięstwem 53:36. Zapraszamy do pomeczowych komentarzy trenerów oraz zawodników obu drużyn.

Witek: Przegraliśmy zasłużenie. Byliśmy dzisiaj bardzo słabą drużyną. Nie wiem co się stało z Czarnymi Skarpetkami. Trafnie podsumował to Tubul. Powiedział on, że kiedyś przychodziło dużo osób i nie wiedziały czy pojadą, dziś jak ktoś przyjdzie na mecz to od razu jedzie. Ustalam terminy, które początkowo pasują wszystkim moim zawodnikom, w dniu meczu okazuje się, że jest inaczej. Nie wiem co się stało z Piterem i Bartkiemstachem, gdzie oni są ? Gdzie jest tamten Piter i Bartekstachu z początku sezonu, którzy we dwóch zrobili w pierwszych trzech kolejkach 55 punktów. Dostajemy tęgie lanie od zespołu, który powinniśmy pokonać i to boli najbardziej. Jedyne jasne punkty tego meczu to Haluuche w parze z Tubulem oraz MaK, który zaliczył kapitalny powrót po kilkusezonowej przerwie. Cóż, jeśli wiara czyni cuda, to ja wierze, że się uda wyjść z tego kryzysu i pokonać najlepszych. Stać nas na to.

Haluuche:
Jechaliśmy jak nigdy, przegraliśmy jak zawsze. Do połowy zawodów było super, a później coś się załamało. Szczęśliwie w piętnastym wyścigu MaK ciągnął mnie za uszy i dowieźliśmy zwycięstwo dubletem. Przed biegiem jeden z rywali mnie rozśmieszył i byłem wybity z rytmu. Chodzi o Wazzup’a, który zaczął dyskusję o swoim siusiaku. Następnym razem musi być lepiej, ale druga linia zespołu musi zacząć jechać. Fajnie, że doszedł do nas MaK

MaK: Po kilku sezonach przerwy powróciłem do startów w ISQ. To nie był na pewno powrót, o jakim marzyłem. Co prawda, ze swojego wyniku mogę być przeszczęśliwy, bo nie spodziewałem się aż jedenastu punktów. Nie przypuszczałem też, że od razu będzie mi dane wystąpić w piętnastym wyścigu, i w dodatku go wygrać. Trochę sprzyjało mi szczęście. Najważniejszy jest jednak wynik zespołu, a ten był daleki od moich oczekiwań. Po cichu liczyłem, że dołożę cegiełkę do zwycięstwa. Najważniejsze, że były emocje i doskonała zabawa. Gratuluję rywalom, którzy dysponowali bardzo wyrównanym zespołem i zasłużenie wygrali. Dziękuję Witkowi za szansę na powrót do Skarpetek!

Jakub:
Mecz z Black Sox wywiera we mnie szczególne uczucie bo co mecz chce udowodnić temu klubowi że wiele stracili tracąc i nie wybierając mnie do składu w poprzednim sezonie, jest to tak jakby osobista potyczka, mój występ był dzisiaj słaby 2 razy przegrałem z pytaniem właśnie o Rzeszów…. Jako drużyna pojechaliśmy dzisiaj bardzo ładnie, szczególnie zadowolony jestem z fantastycznej formy Bassiego który co jak co ale wyrasta nam tutaj na solidną drugą linię. Wspaniale jeżdżą w parze z Mariano, co do reszty drużyny Mariano zrobił swoje, Roman tez super pojechał, Gallop jak na debiut w lidze pojechał że tak powiem zaje*iście, Ja troszkę zawaliłem ale już mówiłem, Champion też super pojechał no i rez. Wazzup pokazał pazur – toksyczny pazur, no ale to już będę rozkładał na czynniki pierwsze na forum klubowym. Podsumowując, po raz kolejny pokazaliśmy Black Sox gdzie ich miejsce i nie warto być tak pewnym siebie. Toxic Lizards staję się coraz pewniejszą i lepszą drużyną. Pozdrawiam Witka który mimo wszystko pokazał klasę mimo tak słabej postawy swych podopiecznych

Champion: Wynik meczu z pewnością był sporym zaskoczeniem dla obu ekip. Dla nas było to oczywiście zaskoczenie ‘in plus’. W głębi serca każdy miał nadzieję na ponowne zwycięstwo nad Black Sox, nikt jednak nie spodziewał się, iż wygrana będzie tak wysoka. Byłem jednym z najsłabiej punktujących zawodników TL, mimo wszystko mianem ‘słabego zawodnika’ nie można obarczać nikogo z drużyny Jaszczurek. Każdy bowiem pojechał tak, jak powinien pojechać, przywożąc cenne zdobycze punktowe. Dziś pokazaliśmy, że jesteśmy drużyną i za to dziękuję.

Bassi: Mecz wygrany to najważniejsza informacja. Ze swojej strony mogę powiedzieć że wreszcie się odbiłem od tego słabego poziomu i pojechałem tak jak chcę jeździć, myślę że w drużynie każdy pojechał bardzo dobrze i dorzucił cegiełkę do późniejszego zwycięstwa. To zwycięstwo może doda nam otuchy do walki o kolejne zwycięstwa i wyższe cele.