W meczu dziewiątej kolejki pomiędzy Bad Company a Fajrant Team padł rezultat 47:43 na korzyść Złej Kompanii, która tym samym odrobiła 4 punkty starty z pierwszego meczu obu drużyn. Zapraszamy do lektury pomeczowych komentarzy trenerów oraz zawodników uczestniczących w tym spotkaniu.

Mezzi: Najważniejsze, że moja drużyna wygrała mecz z FT, szkoda nam straconego bonusa. Znów świetnie Brindel zaprezentował się, Pao minimalnie gorzej niż zwykle, no i wreszcie mamy trzecie ogniwo zespołu, którym jest Kaioh. Wciąż mamy szanse na pierwszą czwórkę i o nią walczymy. Jak jeszcze 1 zawodnik wyskoczy w Badach z formą to nie wyobrażam sobie, żeby nas tam nie było. Czołem Bad!

Kaioh: Przed meczem założyłem się z Mezzim. Kto zdobędzie mniej punktów ten musi spełnić dowolnie wymyślone życzenie przez rywala. Podziałało to na mnie mobilizująco, zaś treneiro zareagował panicznie: był wolny na starcie, brakowało mu koncentracji i błysku. Jak się później okazało wynikało to z mylnych wyobrażeń Mezziego co do mojego życzenia, które to wyobrażenia nie nadają się by mówić o tym publicznie. Tymczasem chodziło mi tylko i wyłącznie o wieczka z Okręgowej Spółdzielni Mleczarskiej w Opolu Lubelskim. Wygrana cieszy, martwi brak bonusu. Odbijemy sobie to za tydzień na naszym następnym rywalu, kimkolwiek by on nie był.

Brindel:
Mecz średni w naszym wykonaniu. Stawką spotkania były 3 punkty i wszystkie znaki na niebie wskazywały, że uda się nam to osiągnąć. Niestety tym razem ja i Pao zawiedliśmy w 15 biegu i musimy się zadowolić wygraną bez bonusa. Należy odnotować znakomity występ Kaioha, który już niedawno chciał kończyć karierę z powodu słabych występów :P Teraz na tym etapie jest Mezzi, on także ogłasza, że niedługo skończy karierę, ale ja i tak wiem, że wystarczy mu jeden udany występ aby od razu mówił inaczej.

Paboł: Był to mój najlepszy mecz w tym sezonie i o dziwo przegraliśmy. Zabrakło Maćka, myślę, że z nim dalibyśmy radę. Nie ma zwycięstwa, nie ma bonusa, ale nie łamiemy się tylko walczymy dalej.

Bartass: Spodziewaliśmy się ciężkiej przeprawy i tak rzeczywiście było. Szczerze mówiąc, to nie byłem optymistą przed tym pojedynkiem. Okazuję się jednak, że gdybyśmy startowali z Maćkiem to byłaby nawet szansa na odniesienie zwycięstwa. Z mojej formy jestem zadowolony, kolejny dobry występ w moim wykonaniu, który cieszy, bo ostatnimi czasy zraziłem się trochę do isq ;-) Następny pojedynek jedziemy z Red Sox, będziemy musieli zwyciężyć. Szkoda tylko, że znów zmuszeni będziemy czekać na mecz dwa tygodnie.