W meczu ósmej kolejki II Ligi, w którym Angry Goats zmierzyły się z Champions Club lepsze okazały się „Kozły”, które wygrały 52:38 odnosząc tym samym siódme zwycięstwo w tym sezonie na drugoligowych torach. Zespół Champions Club nadal pozostaje bez zwycięstwa w rozgrywkach. Oto pomeczowe komentarze zawodników oraz trenerów obu ekip.

Citas: Mój wynik był dzisiaj fatalny. Mechanik kiepsko przygotował sprzęt, który dwukrotnie miał awarie podczas biegów. Mógłby ktoś powiedzieć, że każda wymówka jest dobra. Miałby racje. Muszę trochę popracować na formą, trochę popracować nad maszynami, żeby w następnym meczu było lepiej. Wynik drużyny całkiem przyzwoity. Równym skład z liderem w postaci Kleczesia.

TrivT: Mecz był bardzo trudny nie ma co się oszukiwać, przed meczem myślałem, że powtórzymy wynik z pierwszej kolejki i przegramy minimalna liczba punktów. Ten mecz był chyba najlepszy w moim wykonaniu w tym sezonie i zaliczam go do udanych. Następny mecz jest z Jaszczurkami i jestem dobrej myśli ze zdobędziemy pierwsze punkty w tym sezonie.

Kosa: Niby cel osiągnięty, drużyna wygrała, z bonusami dwucyfrówka jest, więc nie jest źle. Jednak pozostaje niedosyt po 1 biegu, gdzie miałem „problemy sprzętowe”…
Pozdrawiam Jcoba, specjalisty od słupków

Meesha: W końcu doczekaliśmy się spokojnego meczu, bez nerwów do ostatniego wyścigu. Cieszy dobra postawa całej drużyny, Kamil może w nienajwyższej formie, ale i tak trójkę przywiózł. Trochę gorzej z frekwencją, ale niektórzy jeszcze się ogarniają po nadejściu Nowego Roku. Jedziemy dalej swoje i czekamy na kolejny pojedynek na szczycie z Champions Team.