Piąte zwycięstwo w drugoligowym rozgrywkach odnieśli zawodnicy Angry Goats. Podopieczni Maniego tym razem okazali się lepsi od Black Sox. Mecz zakończył się rezultatem 47:43 na korzyść „Kozłów”. W dalszej części newsa można zapoznać się z pomeczowymi komentarzami trenerów oraz zawodników obu ekip.

Mani: Kolejny wygrany mecz w naszym wykonaniu i po raz kolejny emocje były do samego końca. Szkoda, że troszkę przespaliśmy początek spotkania, na szczęście meesha miał dziś dzień konia i udźwignął ciężar meczu. Przy słabszej dziś postawie Jcoba to było bardzo ważne, że znalazł się zawodnik który pociągnął wynik. Oczywiście słowa uznania należą się wszystkim chłopakom, bo nie było dziś mało ważnych punktów. Cieszę się, że udało się dziś puścić pod koniec spotkania Sledzia i Susica. Potrzebują oni wciąż jak najwięcej jazdy i mam nadzieję, że w następnych meczach też będę miał taki luksus:)

Meesha: Tradycji stało się zadość i kolejny mecz trzymał w napięciu do samego końca. Strasznie bałem się ostatniego biegu, bo mam dziwną przypadłość przywożenia zera w każdym meczu, a przed ostatnim biegiem jeszcze takowego nie miałem Najważniejsze, że mimo pewnych niesprzyjających okoliczności technicznych udało się wygrać 5 mecz z rzędu i zachować fotel lidera przed kolejnymi pojedynkami. Może następny mecz uda się odjechać bez palpitacji serca

Sting:
Oczywiście nie mogło się dziś obejść bez zera, ale ogólnie jestem zadowolony – przede wszystkim dlatego, że zespół odniósł 5 zwycięstwo z rzędu i po pierwszej rundzie jesteśmy liderem II ligi szkoda znowu trochę pogubionych punktów bo końcówka mogłaby być mniej nerwowa i więcej okazji do jazdy mieliby nasi juniorzy. Mimo wszystko – oby tak dalej w następnych meczach

Witek: Jazda moich podopiecznych dzisiaj była o wiele lepsza niż wynik. Jechali oni po prostu przepięknie. Jednak za wrażenia artystyczne punktów nie dają. Po raz kolejny zabrakło nam niewiele do odniesienia zwycięstwa. Trudno się mówi i żyje się dalej. Wielkie brawa za dzisiejszy mecz dla Levisa i Matiwrony. To był bardzo dobry mecz w ich wykonaniu.

Haluuche: Ciężko cokolwiek powiedzieć po dzisiejszym spotkaniu. Zawaliłem ten mecz i przeze mnie koledzy nie mogą się cieszyć z wygranej. Cieszę się jedynie, że koledzy zaczynają dobrze punktować i ze swojej strony obiecuję, że tak słabego meczu już nie pojadę. Mam nadzieję i zrobię wszystko, aby pozostałe spotkania wygrać i powalczyć jeszcze o awans do pierwszej ligi. Za dzisiejsze spotkanie wszystkich kolegów przepraszam.

Levis: Wielka radość po tym meczu, ale i smutek. Miałem problemy sprzętowe, dlatego jechałem dzisiaj w kafejce, co stało się obiektem docinków kolegów z drużyny. Super mecz, mega zadowolony jestem z mojego dzisiejszego wyniku. Żałuję, bo gdyby nie mój błąd w kluczu przy Marcinie Rempale, zainkasował bym 3 pkt, a co za tym idzie – to my cieszylibyśmy się z wygranej. Niestety kolejna porażka na pewno boli. Pozostaje mieć nadzieję, że mój dzisiejszy występ w następnym meczu będzie chociaż w połowie tak samo dobry.